Śliwka: Tusk nie ma siły przeciwstawić się Niemcom

Dodano:
Andrzej Śliwka (PiS) Źródło: PAP / Leszek Szymański
Prezydencja była doskonałą okazją, by uregulować nasze relacje polsko-niemieckie, a także kwestie związane z funkcjonowaniem w Unii Europejskiej. Tylko, że Tusk tego nie zrobi - mówi poseł PiS Andrzej Śliwka w rozmowie z DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Na łamach dziennika "Rzeczpospolita" mogliśmy przeczytać, że szef Instytutu Pileckiego prof. Krzysztof Ruchniewicz miał stwierdzić, że w czasie polskiej prezydencji w UE nie możemy poruszać kwestii niewygodnych dla Niemiec. Co pan na to?

Andrzej Śliwka: Szlag mnie trafia, bo okres prezydencji to czas, kiedy my jako Polska, powinniśmy narzucać pewne trendy. Unia Europejska, mówiąc obiektywnie, przeżywa obecnie poważny kryzys. Wynika to przede wszystkim z tego, że nie słucha się obywateli Unii Europejskiej. A my, Polacy, którzy mamy gen wolności, powinniśmy wskazywać kierunek. To doskonała okazja, by zmieniać pewne procesy w Unii Europejskiej. A co robi rząd Donalda Tuska? Rząd, poza tą galą w Teatrze Narodowym, która, mówiąc delikatnie, była wątpliwej jakości, nic nie zrobił, jeśli chodzi o prezydencję. Widzimy w ostatnim czasie ogromną aktywność, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, prezydenta Macrona czy pani premier Meloni, którzy są partnerami dla naszego kluczowego sojusznika – Stanów Zjednoczonych. Widzimy także ich zaangażowanie w aktywności na łamach Unii Europejskiej, zwłaszcza jeśli chodzi o organizowanie szczytów czy spotkań.

A co w tym czasie robi polski rząd?

Rząd polski całkowicie dezerteruje. Uważam, że prezydencja była doskonałą okazją, by uregulować nasze relacje polsko-niemieckie, a także kwestie związane z funkcjonowaniem w Unii Europejskiej. Tylko, że Tusk tego nie zrobi. On nie jest zdolny, by przeciwstawić się oczekiwaniom Republiki Federalnej Niemiec, niezależnie od tego, czy chodzi o Olafa Scholza, czy o Friedricha Merza. Postawa Donalda Tuska będzie dokładnie taka, jaką widzimy. Pamiętam doskonale i obserwuję tę sytuację związaną z naszym bezpieczeństwem czy polityką migracyjną. Zapewne wiele osób śledzi to, co dzieje się w kwestii paktu migracyjnego i polityki Unii Europejskiej w tym zakresie. Polski rząd powinien stawiać twarde warunki w sprawach dotyczących naszej wschodniej czy zachodniej granicy, tymczasem rząd całkowicie odpuścił ten temat. W umowie podpisanej w konkluzjach międzyrządowych po ostatnim szczycie rządów polskiego i niemieckiego, de facto oddaliśmy kwestię bezpieczeństwa Niemcom, zarówno na naszej wschodniej, jak i zachodniej granicy.

Co to oznacza?

To właśnie fenomen tych konkluzji – w nich wskazano, że nie będziemy stosować tych samych uprawnień i zasad, które wprowadzają Niemcy, czyli nie wprowadzimy pełnej kontroli na granicy. Można tu podać też przykład pana dyrektora Ruchniewicza z Instytutu Pileckiego, który, jak dla mnie, jest osobą skrajnie skompromitowaną. Nawet takie medium, jak Wirtualna Polska, życzliwe Platformie Obywatelskiej, podaje, że ta osoba nie powinna w ogóle pełnić tego stanowiska. To jest patologia, że takie osoby pełnią tak ważne funkcje.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...